środa, 9 marca 2011

Cuda z mleka - relacja z kolacji Serowy Zawrót Głowy



Trudno pisać o czymś co przekracza ludzką wyobraźnię.
 I nie silę się tu na tani poklask czy pochlebne opinie.
Nie ja byłbym ich odbiorcą więc intersu, że się tak brzydko wyrażę w tym nie mam.
SERY triumfowały na kolacji „Serowy Zawrót Głowy”.
To one i tylko one wymagały uwagi.




Jestem przekonany, że większość, zdecydowana wiekszość, nie wyobraża sobie choćby nawet w procencie co się wyrabia w polskim serowarstwie i kto się za nie zaczął zabierać.
Robią je ludzie po filozofii, ludzie po afrykanistyce, wioskowe "baby", nowocześni, myślący ludzie.
Sam nie byłem do końca przekonany co do "polskich serów, ale szczęśliwym trafem znam to zjawisko od jakiegość czasu - dzięki Brzuchomówcy.
Człowiekowi, który przeciera szlaki.
Geniuszowi - bo to wszak Eugeniusz Mientkiewicz.
Nie będę uczciwy jeśli nie powiem, że sery polskie  zagrodowe to rarytasy na skalę międzynarodową.
Niech się pochowają hiszpańskie, francuskie i szwajcarskie. Wreszcie mamy swoje, włącznie z polskim parmezanem.
Każdy z prezentowanych na kolacji serów był inny. Wyraźnie indywidualny, i pod względem smaku, koloru, faktury i zapachu.


Każdy stanowił niepodważalny dowód na istnienie cudu polskich serów zagrodowych.
Nie tylko ja się nimi podniecam jak nastolatka nową szminką.
Żeby nie być gołosłownym ma zaszczyt zaprezentować Państwu absolutne rarytasy polskiego serwowarstwa. 




1. FRONTIERA.

To właśnie tutaj czyni się polski parmezan.
Sylwia Szlandrowicz i Ruslan Kozynko byli wielokrotnie nagradzani za swoje sery. Ich serowa przygoda zaczęła się od sześciu owiecze, które po prostu miały dawać codzienną porcję mleka.
Ich sery to przyprawy. Skondensowane do granic możliwości.
W 100 procentach to sery owcze: typu pecorino, blue, dżersejowy, w tym typu parmezan (jadłem i muszę powiedzieć: znakomity), dojrzewające, marynowane w oliwie itd.
Jedliśmy frontierę „blue”.
Prezentacja win - Zbyszek Czajkowski
2. Łomnicki.


Z zagrody w Koziej Łące.
Sery bardzo gustowne, często z ziołami ale nie dominujące nad głównuym smakiem sera.
Dla Brzuchomówcy: ser z kozieradką to ser roku 2010.

3. Kozia chałwa.



Mój ulubiony absolutnie zjawiskowy ser robiony z serwatki. Inny od wszystkich. Wyjątkowy. Unikatowy w skali światowej – nie boję się tego powiedzieć tak, jak określił go Brzuchomówca.
Twórcą tego sera jest Pani Bożena Sokołowska z Łomnicy.
Dodaje do niego własną ricottę i marynuje ser w porterze.
Dzieło sztuki bez dwóch zdań.

Sernik ze zjawiskowym sosem pomarańczowy
4. Ser z Wiżajn

Delikatność tych lekko słonego sera pachnącego serwatką, zgrzytającego przyjemnie w ustach to poezja nad poezjami.
Bardzo dobre produkuje się również w Rutkach i Trataku.
Muszą poleżeć kilka miesięcy aby nabrały wyrazistości.
Uwodzicielski smak i harmonijna słodkość.
Rolada z boczku z kulkami z porów, sosem wiśniowym i puree z soczewicy. Plus puder z boczku, smażone paski "kombu", kapusta "momofuku".
Przegadane ale dobre.
5. Krupocin.


Ser smażony, na ogół krowie.
Pani Teresa Wasielewicz nasyca je wyjątkową delikatnością.
Tworzy sery kozie „smażone” w kąpieli wodnej.
Odrobina, wyważona proporcja kminku nadaje im nienachalny ciekawy smak.

6. Grądzki.



Produkcją tego sera zajmuje się były polityk, garniturowiec i światowiec.
Wielkopolanin, który wyniósł się do małej podpoznańskie wsi Linie i tam tworzy swoje cudowności
Grono przyjaciół zwie go Ziemianinem.
Od zaledwie roku eksperymentuje w swoim 600 metrowym domu zarządcy z ubiegłego wieku. Jego trzymające cały rok tą samą temperaturę wilgotne piwnice zapewniają warunki do doskonalenia jego wyrobów.
Sery robi z mleka krów wybitnie do tego się nadających typu dżersej i charolaise.
Nie muszę chyba wspominać, że są napędzane absolutnie ekologicznym paliwem.
Sery Ziemianina złagodniały w swojej początkowej słoności nabrały nieco twadszej konsystencji, zespolił się smak w jednolitą doskonałość.

7. Praslity.


Ser pochodzi z małej wioski pod Dobrym Miastem. Sama nazwa narzuca ton.
To miejsce gdzie powstają zaskakujące mlecznością sery przypominające ser trapistów.
Z każdym rokiem sery te podnoszą swoją jakością i smakiem poprzeczkę osiągalną dla niewielu.


8. Wrzeciono.

Państwo Pilchowie mają krówki zwane czerwonymi. Dbają o nie jak o własne dzieci.
Ich zjawiskowe twarogi i ledwie owiane dymem wrzeciona to uczta dla największego konesera.

9 Wąwolnica.

Leży nieopodal Kazimierza Dolnego, na wgórzu, pośród jabłoniowego sadu pełnego koszteli i renet.
Tu produkuje się zacne „chedary” otulone w płótno, aksamitne camemberty, muślinowe cytrynowo-miodowe jogurty.
Miejsce to zwie się „mleczną drogą” gdzie sery pieczętuje się liściem topoli podkreślającym ich styl.
Sery z erudycją, empatią, wrażliwością. To ich herb.
Mleko z krów rasy jersej daje im niepowtarzalny smak. 


Sery na tej kolacji przyćmiły wszystkie moje dania mimo ochów i echów na ich temat.
Przygotowałem się do tej kolacji znakomicie ale głównym oscarowym laureatem były sery.
Mam nadzieję, że niedługo każdy z zainteresowanych będzie mógł ich posmakować i zachęcam do nękania mnie: gdzie i za ile te sery można dostać.
Udzielę każdemu zainteresowanemu rzetelnej informacji.
Smacznego 

poniedziałek, 14 lutego 2011

Kolacja w DAKAWO - Serowy Zawrót Głowy



26 lutego 2011 roku w sobotę o godz. 18.00 odbędzie się w klubie kolacyjnym DAKAWO niecodzienna kolacja-degustacja.
Ser najzacniejszy zjedzie się na nią aby zaprezentować Państwu prawdziwe perełki polskiej sztuki serowarskiej.
Prelegentem i jej wodzirejem będzie Gieno-Brzucho Mientkiewicz; największy znawca polskich serów zagrodowych, ich wielki propagator, dziennikarz, kucharz i smakosz – „człowiek „wyjątkowy - jedyny w swoim rodzaju.
Będzie zatem wielka degustacja i wykład o serach zagrodowych.
Zaskoczy państwa 9-10 serami dając obraz wspaniałej serowarskiej mapy Rzeczypospolitej.
Niepospolite to będą smaki, wyjątkowe i zapadające na długo w pamięć jak:

- cheddar z Wąwoli
- smażony kozi z Krupocina
-  z Wiżajn: śmietanka i macierzanka
- sery Ziemianina
- wrzeciono z Dargosławia
- łomnickie  - różne
- praslicki
i prawdopodobnie będzie też absolutnie genialna
- chałwa serowa - to ser na wzór norweskiego geistos robiony z koziej serewatki, z dodatkiem takiejż ricotty, obmywany w mocnym piwie i leżakowany kilkanaście tygodni.

Dodatkowo, degustację wesprze znajomy z bydgoskiej Winosfery,
Zbyszek Czajkowski.
Będą wina i będzie kilka dań.

Oprócz serów podamy:
- Zupę buraczkową z błękitnym serem
- Boczek pieczony z kardamonem z wiśniowym sosem
- Pasztet z selera z chrzanowo-pietruszkowym musem
- Sernik z pikantną czekoladą

Cena od osoby 100 zł
zgłoszenia na: klubdakawo@gmail.com

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Kolacja hiszpańska - relacja



Najpierw dla ducha, potem dla brzucha – powiedział Jacek Pelc (http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Pelc) kiedy zwróciłem się do niego z prośbą o pomoc
w nagłośnieniu imprezy.
W rzeczywistości chiałem pożyczyć dwa mikrofony i konsoletę.
A muzycy dobrzy? – zapytał.
Najlepsi ofkors – odpowiedziałem.
- To nie ma co popeliny robić. Czym chcesz ich oświetlić?
- Oświetlić? – zapytałem zdzwiony.
- A o oprawę żarcia dbasz?
- Dbam, wiadomo.
- No to o muzyków też zadbaj.

środa, 12 stycznia 2011

OFICJALNE ZAPROSZENIE na II kolację w klubie DAKAWO - 29.01.2011

29.01.2011 – sobota godz. 18. Bydgoszcz/Niemcz, ul. Bydgoska 22


Będzie nam miło gościć Was na II kolacji pod tytułem „W Stronę Hiszpanii”.
Wyjaśniałem już skąd wziął się pomysł na tę kolację, więc skupię się wyłącznie na menu.
Dodam tylko, że staniemy na wysokości zadania, aby idea baru tapas dnia 29 stycznia stała się faktem.
Z przyczyn technicznych zmieniamy termin mając nadzięję, że będzię dogodniejszym dla wszystkich tą imprezą zainteresowanych.

Wstęp:
  • degustacja oryginalnego baskijskiego cydru naturalnego  i przystawek temu towarzyszących:
  • tymiankowe oliwki smażone w cieście
  • papryczki nadziewane tuńczykiem
  • grzanki „pan con tomate” z sosem czosnkowym „alioli”.
  • ogniste jaja z wędzoną papryką 
  • panierowany ser Cabrales
Następnie zasiądziemy do pierwszego dania jakim będzie:
  • Tortilla de la patatas na sposób baskijski 
  • marynowane pieczarki
  • Fabada astruriana – danie jednogarkowe z fasolą i chorizzo
  • Cykorie z sardelami
W tym momencie nastąpi przerwa
na koncert Waldemara Pawlikowskiego 
i Janusza Gajdy.
Muzyka hiszpańska oczywiście.

Po przerwie koncertowej pojawi się:
  • paella
  • nadziewane pieczarki z kremowym sosem sherry
  • Klopsiki z porów smażone  w głębokim oleju na ostrym puree  z czarnej fasoli
  • ziemniaki z wędzoną solą i ostrym sosem
Na deser:
  • crema de catalane z likierem cynamonowym i kardamonowymi plastrami suszonych jabłek

czwartek, 16 grudnia 2010

W stronę Hiszpanii - Druga Kolacja – ostra jazda ze słońcem w zimie



Szukając tematu na drugą kolację pomysł pojawił się niejako automatycznie.
Hiszpania to temat, który powraca w mych wspomnieniach wielokrotnie.
Byłem, widziałem, smakowałem.
Wspominam niesamowicie do „nas” podobnych ludzi, ze swym umiłowaniem do dobrego jedzenia, siarczystych przekleństw i stawania okoniem wobec każdej totalitarnej władzy.
Obszar Hiszpani to wielki „placek rozciągający się od morza środziemnego po ocean. Różnorodny jak Polska – o czy wielu chyba zdaje się zapominać.
Trudno wymienić by było w tym momencie, co ten zacny kraj ma do zaoferowania w sferze kulinarnej (dokładnie mógłbym to powiedzieć o Polsce).
Każdy wymieni paelle, chorizo, cydr, tortille - przebudzony choćby w środku nocy.
Małe przekąski zwane tapas, to nic innego jak nasz zimny bufet.
Tylko dlaczego, do cholery zimny skoro mogą się w nim znaleźć i dania gorące.
Mniejsza z tym.
Tapas to narodowa kulinarna przyjemność całej Hiszpani .
Spotkania w małych barach przy daniach na jeden kęs.
A przy tym rozmowy, wino i cydr – choć i zdarza się coś mocniejszego.
My gustujemy w nalewkach.
Zapewniam, że niedługo świat będzie chciał wiedzieć jak się robi: sosnówkę, porterówkę, czy zacną nalewkę z mleka – nalewką farmaceutów zwaną przez niektórych.
W stronę Hiszpani jest moim osobistym ukłonem w kierunku słonecznych krain półwyspu iberyjskiego.
Ojciec Dyrektor zdolny wypatrzeć z kilku kilometrów perliczkę przechodzącą obok baru powiedział, że da się pokroić za niepokrojone chorizo, jak niekiedy się je sprzedaję, a ja zachodzę w głowę - dlaczego?
Przytaknął i rzucił, że kontener chorizo zamawia prywatnie na swoje potrzeby.
Polacy Przyjechali stwierdził, że paprykę - ostrą jak pięty Szatana, które podobno w śnie zdarzyło mu się lizać – może jeść choćby pod postacią lodów.
Mamy już w posiadaniu kilka odmian papryk (jak: ńoras, pimientos choriseros), które czekają zasuszone pyszniąc się aromatami śliwkowymi i orzechowymi na Wasze przybycie.
3 szaleńców zgadza się, co do tego, że zacna to kuchnia i wiele w niej podobieństw - jak się jej bliżej przyjrzeć , do kuchni polskiej - to w takim układzie zapraszamy na kolejną kolację zatytułowaną roboczo:


W stronę Hiszpanii i z powrotem. 

Nie zabraknie w niej „tapasów” jak na przykład: pierożków empanadillas z grzybami i krewetkami, tortilli w jej prostej smacznej wersji na sposób baskijski, którą nauczył mnie robić zacny Domingo z Kraju Basków.
Będą marynowane pieczarki z oryginalnymi ostrymi papryczkami, cykoria z sardelami, ziemniaki, w których gustują Hiszpanie, jedząc je smażone na chlebie. O tak.
Podamy chipsy boniato z mojo verde (zielonym sosem), flamenquines (rolowane naleśniki z nadzieniem), oliwki w sosie pomarańczowym, szaszłyki jagnięce.
Fabada Asturiana: mam nadzieję zachwyci was połączeniem fasoli z chorizo i szafranem.
Serwować będziemy małże z chili i sherry, ser manchego z dżemem pigwowym, a na deser niesamowitą „crema de catalana” z sosem z Cava – z hiszpańskiego szampana.
Zapewniamy oryginalny baskijski cydr naturalnie fermentowany, który nie ma sobie równych wśród cydrów nam znajomych.

Menu dopiero w opracowaniu, więc mamy nadzieję, że wybaczycie ewentualne zmiany, które ostatecznie podamy dopiero w styczniu.

Jesteśmy ciekawi czy będziecie nam towarzyszyć w Hiszpańskiej uczcie, którą mam nadzieję zaszczyci swoją obecnością wizjoner i przyszły Twórca polskiego cydru Przemek/Przemo Bulsiewicz a na „żywca” będzie nam przygrywał – oczywiście flamenco i zacne utwory Joaquina Rodrigeza – kompozytor i twórca - Waldemar Pawlikowski http://www.pawlikowski.gubin.com.pl/
oraz akompaniujący mu wirtuoz gitary - Janusz Gajda.

Szczegóły w styczniu, które mam nadzieję – niewiele się zmienią a ja już teraz w imieniu swoim, Ojca Dyrektora i Polacy Przyjechali pragnę zaprosić Was na kolacje, która się odbędzie
15.I.2011 o godz. 18
w Bydgoszczy/Niemczu
ul. Bydgoska 22


Posiadamy 14 miejsc.

Składka 100 zł od osoby. Zapraszamy na gorącą ucztę.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Kolacja nr 1 - W Stronę Polski


Pierwsza kolacja za nami. Udało się.
Zjechali goście z Poznania, Olsztyna i Austrii.
Pofatygował się do nas Tadeusz Gwiaździński (http://barwysmaku.blogspot.com/), cukiernik, kucharz, ekspert d/s kawy, smakosz i znawca dobrego jedzenia, dziennikarz i autor książek kulinarnych.
Przeciekawa osoba w naszych progach.
Zaszczycił nas również inny obieżyświat, dziennikarz, kucharz, znawca serów, propagator zacnego jedzenia.
Brzuchomówca - Gieno Mientkiewicz.
Dodawał nam otuchy od samego początku; bloga jak idei klubu kolacyjnego, do jej urzeczywistnienia.
Przywiózł nam polskie sery, które w zakłopotanie mogłyby wprowadzić niejednego "francuza" (http://serypolskie.blox.pl/html - http://brzuchomoowca.blox.pl/html).
Biada Francji jak dalej tak będzie się dziać w Polsce.
Już mi świta serowa kolacja, na której będzie można spróbować sery smażone, tarte, gotowane, słodkie, słone, piwem traktowane, ziołami i wszelakiej maści zacnymi pleśniami.
Serowa uczta polskiego smaku.
Pierwsza kolacja miała hasło: "W stronę Polski" i choć wiele elementów było spoza naszej granicy, dominowało "polskie".

Podaliśmy żeberka wieprzowe na słodko ze "złotnickiej pstrej" z kaszą krakowską zapiekaną i czerwoną kapustą z jabłkami i winem, confit z kaczki i gęsi, wiejskiej odmiany i urody. Pieczarki w sosie mięsnym na cykorii marynowanej w słodkim vinegret, pieczywo orkiszowe pieczone tego dnia, olej rzepakowy Rutkowskich (http://www.prsrutkowski.pl/), z którym pieczywo orkiszowe znikło niezwykle szybko, zupę ziemniaczano-selerową na cydrze a na deser karmelizowane gruszki z rukolą, kozim serem.
Goście nam dopisali. Weseli, chętni do rozmowy, do opowiadań, żartów, otwarci na smaki, ciekawi.
Dla nich gotowałem i dla takich gości warto to robić.


Ojciec Dyrektor i Polacy Przyjechali majstrują coś przy stole.


Nalewka na pędach sosny na otwarcie kolacji.


Goście przy stole, ja w kuchni.


Stół przygotowała moja najlepsza z żon. Byłem pod wrażeniem.


Gieno (Brzuchomoowca) wsłuchany w opowieści gości nieodłącznie z aparatem.


Sprawdzam czy wszyscy żyją i szybko uciekam do kuchni.
No może nie tak szybko...


Polacy Przyjechali i Ojciec Dyrektor 


Confit z gęsi z gęstym chutneyem ze śliwek z garam masala, w asyście macerowanej 
trawy żubrowej  i ziemniakami curry.


Confit z kaczki na purre z soczewicy z odrobiną oliwy truflowej, sosem borówkowo-makowym z popiołem ze skórki z jabłek.


Żeberka na słodko z kaszą krakowską i winną kapustą.


Ser Krzywonos z konfiturą figową.


Sery, które przywiózł Brzuchomoowca wymagają osobnego szczegółowego referatu.


Pożegnanie gości, uściski, łzy w oczach i kilku gości z zapowiedzią na następną kolację,której tytuł roboczy mógłby brzmieć: Polska-Hiszpania smaków szampania.
Dziękuje w tym miejscu wszystkim przybyłym, którzy nas zaczycili swoją obecnością.
Do zobaczenia na kolejnych kolacjach.
p.s. foto Gieno.eM 

środa, 17 listopada 2010

Zostały 2 miejsca


Redaktorka Gazety Wyborczej, która miała zaszczycić nas swoją wizytą 27.XI została zawezwana do zadania wagi międzynarodowej - jakim będzie zakupiony od miasta Łodzi "Międzynarodowy Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage".
Jej pióro odelegowano do maczania w filmowym sosie.
Jak widać nasze miasto ma wielkie ambicje, lub niektórzy jego mieszkańcy.
I ufff: nie pchamy się już na Europejską Stolicę Kultury 2016. Ufff...zapomnijmy o tym - już na szczęście nieaktualnym - pomyśle.



Szczerze powiedziawszy, sam wolałbym latać po kinach niż po kuchni bo "obrazy" lubię konsumować prawie na równi z żeberkami. 
Zapraszamy zatem na wypełnienie 2 miejsc dla tych, którzy wolą żeberka od dobrego filmu. Plus dobre Towarzystwo na wyciągnięcie ręki.
pozdrawiam wszystkich zaglądających do naszego klubu
Do zobaczenia
Bareya